PIERWSZA NOC W POLSCE.
Dół taki, że wyć się chce. Niepowstrzymany potok myśli... Być od siebie tak niedaleko i nie móc się spotkać. Chyba dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, jak bardzo dałem dupy. Trzeba się ogarnąć, bo jak tak dalej pójdzie, to przyszłość nie będzie zbyt jasna.
Tylko weź tu się człowieku ogarniaj, kiedy sto procent emocji to rozpacz i zwątpienie. Zwątpienie w siebie, w to, czy podejmowane decyzje są właściwe, i czy aby na pewno to wszystko "będzie lepiej". Emocjonalne dno. I dwa metry mułu. I pisanie na blogu, którego nikt nie czyta tylko po to, żeby uzewnętrznić samemu sobie niechęć i zniesmaczenie własną osobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz